Trach! Party

trach! partyBez trachu! u nas się nie da. To całkowicie wykluczone. Trach! jest zawsze. Ewentualnie kilka trachów! Po wakacyjnej przerwie odbyła się kolejna elektroniczna impreza w Fabryce. Było jak zawsze spontanicznie – w jednym tygodniu Awantura (czytaj: zebranie, na którym padła idea), w następnym impreza.
Wszystko mogło pójść tak sprawnie dzięki staraniom sporej grupki ludzi z naszego stowarzyszenia. W ekspresowym tempie powstał plakat i pojawiła się informacja w sieci. Stowarzyszenie Mrowisko udostępniło Fabrykę, M-GOK wypożyczył nagłośnienie. W piątek trach! i przygotowaliśmy salę, a w sobotę w ochronie bezpieczeństwa podczas biby pomagali ludzie, dla których serwowana muzyka była istną katorgą. O dziwo udało im się wytrwać…
Wieczór imprezy nie należał do najcieplejszych. Jesień w tym roku pojawiła się równo z końcem sierpnia, przynosząc chłody i deszcze. Tej soboty mieliśmy sporo szczęścia – akurat nie padało, jednak Fabryka była przesiąknięta zimnem. Jak się później okazało, tylko tymczasowo.
To co nie udało się podczas Kwisonaliów, udało się teraz – na imprezie wystąpił DJ Claudyny. Jego zmiennikiem tego wieczoru był Miśek. Z tej kombinacji powstała wybuchowa kombinacja odmian house`u. Pomimo że obaj panowie reprezentowali jeden gatunek, ich muzyka różniła się diametralnie. Kilka minut po dwudziestej pierwszej show rozpoczął DJ Miśek, serwując swoje dobrze znane brzmienia. Na sali zaczęli się gromadzić ludzie. Po sklejeniu kilku utworów Miśek poprosił o zmianę, ponieważ… odmarzły mu paluchy. Trach! i za gramofonami stanął Claudyny, a organizatorzy w tym czasie pozamykali wszystkie okna.
Impreza zaczęła się powoli rozkręcać, czego dowodem był stale rosnący słupek rtęci. O 22:30 parkiet był pełny, a Claudyny wniebowzięty tym, jak się bawi publiczność. Grał ciężej od Miśka podążając w stronę electro house i minimal house . We wstępnych planach DJ`e mieli występować do północy, a potem miało rozpocząć się funkowe afterparty. Chłopaki jednak tak się rozbrykali, że ich granie potrwało do godziny pierwszej w nocy (ku uciesze publiczności).
Podczas afteru ludzie bawili się równie świetnie, jak podczas występów didżejów. Całość skończyła się około godziny trzeciej krótkim powrotem Claudynego za gramofony.
Pierwszą powakacyjną imprezę można uznać za udaną. Ten klimat to przede wszystkim zasługa publiczności, potrafiącej się świetnie bawić. Przyjazna atmosfera (jak zwykle) i uśmiechy na twarzach – właśnie dlatego robimy te imprezy.
dragu

6 myśli na temat “Trach! Party”

Możliwość komentowania jest wyłączona.